poniedziałek, 19 października 2015

Cześć ;]

  Nie miałam pomysłu co napisać w pierwszym wpisie :) więc może kawałek tekstu ;] Pisze jej kontynuacje wiec miłego czytania :)


                   PROLOG 



             Deszcz wściekle siekał porcelanową twarz Lucjany. Piękne, rude loki z pasmami brązu i blondu, nawet ociekające deszczem wyróżniały się. Czekoladowe, głębokie oczy, odzwierciedlały jej inteligencję, duszę oraz moc. Wiedziała, czego chce i nie bała się dopiąć swego. Sto osiemdziesiąt centymetrów czystego piękna. Wokół długich, zgrabnych nóg, teraz powiewała krótka, przemoczona, biała suknia z czystego jedwabiu. Wcięcie w talii, podkreślone było plecionym paskiem, kolorem zbliżonym do jej oczu. Długa, alabastrowa szyja była delikatna w dotyku, niczym płatki róży. Ostre, niemal drapieżne rysy twarzy, nadawały jej teraz wojowniczego wyrazu a pełne, czerwone usta były zaciśnięte w jedną, poziomą kreskę. Zgrabny, nieduży nos, równe, białe zęby i długie, gęste rzęsy zazwyczaj były nieumalowane. Wszystko działało na jej korzyść, oprócz wichru, który z każdą sekundą, minutą, zdawał się wciąż przybierać na sile i sprawiał, że jej włosy powiewały na wszystkie możliwe strony. Granatowe niebo, było prawie tak ciemne, jak wzburzony ocean, który krył się w głębokim mroku. Słychać było tylko fale, rozbijające się o brzeg kilkanaście metrów poniżej. Lucjana, stojąc na samym brzegu urwiska wiedziała, co to za pora. Przypływ. Niedługo może zrobić się gorąco. Stała na krawędzi życia i śmierci - dosłownie - a człowiek, który stał przed nią nie ukrywał faktu, że jest panem jej dalszego losu i satysfakcji z tego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz